Niezwykle ciekawy artykuł, który ujawnia nam wiele szczegółów ludzkiej mentalności, zwłaszcza naszej cechy... trzody owiec, jak to delikatnie Biblia nam określa. To wyjaśnia zwłaszcza religie jak Świadkowie Jehowy, Mormoni, a zwłaszcza zagorzali katolicy są ludźmi z którymi praktycznie nie można się porozumieć. To stanowi największą przeszkodę w jakichkolwiek próbach konwersacji w tematach, które oni uważają nie tylko za tematy święte, ale za całkowicie biblijnie udowodnione.

Niestety owe szkodliwe zachowania się ludzi są doskonale znane przywódcom religijnym, którzy stosują wiele metod, aby ich owieczki nigdy nie zmieniały zdania w kwestiach dogmatów religijnych.

Zwłaszcza u Świadków Jehowy stosowana jest nieludzka oraz nieuczciwa metoda drastycznego izolowania członków sekty nawet od własnych współmałżonków z powodu strachu liderów Strażnicy rozprzestrzeniania się informacji, które mogą poruszyć i pobudzić sumienia innych i Strażnica mogłaby mieć problemy.

Wszystkie religie z polityką rządów oraz mediów stosują w mniejszym lub większym stopniu nieetyczne sposoby utrzymywania swych trzód w ryzach.

Polecam gorąco poniższy artykuł do przeczytania i wyciągnięcia właściwych wniosków na temat przekonywania innych do czystej prawdy biblijnej. Można się z artykułu wiele nauczyć, co ograniczy wiele konfliktów, czy to w miejscach pracy, a zwłaszcza w kręgach rodzinnych.

Według poniższego artykułu najlepszą metodą rozpowszechniania Prawdy biblijnej jest... przesyłanie linków do najciekawszych materiałów ukazujących oczywistą Prawdę, co do której nikt nie ma żadnych wątpliwości, że to jest prawda. Nikt z nikim nie musi walczyć. Wyślesz emaila do 10 osób a one wyślą emaile dalej, ponieważ tak jest najbezpieczniej i Prawda dotrze do wielkich mas ludzi, którzy bez obaw o opinie otoczenia czy krewnych mogą w ten sposób zbliżyć się osobiście do Boga i Syna.

Artykuł James'a Clear, https://jamesclear.com/why-facts-dont-change-minds? - tłumaczenie: Henry Kubik

Dlaczego fakty nie zmieniają naszych poglądów

Ekonomista JK Galbraith napisał kiedyś: „W obliczu wyboru między zmianą zdania a udowodnieniem, że nie ma takiej potrzeby, prawie wszyscy stają się zajęci dowodami”.

Lew Tołstoj był jeszcze odważniejszy: „Najtrudniejsze tematy można wytłumaczyć najbardziej prymitywnemu człowiekowi, jeśli jeszcze nie ma o nich pojęcia; ale najprostszej rzeczy nie da się wyjaśnić najinteligentniejszemu człowiekowi, jeśli jest mocno przekonany, że on już wie, bez cienia wątpliwości, co mu już przedstawiono.”

Co się tutaj dzieje? Dlaczego fakty nie zmieniają naszej opinii? Dlaczego ktoś miałby nadal wierzyć w fałszywy lub nieprecyzyjny pomysł? W jaki sposób nam służy takie zachowanie się?

Logika fałszywych przekonań

Ludzie potrzebują dość dokładnego obrazu świata, aby przetrwać. Jeśli twój model postrzegania rzeczywistości różni się od rzeczywistego świata, masz trudności z podejmowaniem skutecznych działań każdego dnia.

Jednak prawda i dokładność nie są jedynymi istotnymi dla ludzkiego umysłu. Wydaje się, że ludzie mają głębokie pragnienie przynależności.

W Atomic Habits napisałem: „Ludzie to zwierzęta stadne. Chcemy się dopasować, związać z innymi i zyskać szacunek i aprobatę naszych rówieśników. Takie skłonności są niezbędne dla naszego przetrwania. Przez większość naszej historii ewolucji nasi przodkowie żyli w plemionach. Oderwanie się od plemienia - lub, co gorsza, wykluczenie - było wyrokiem śmierci.

Zrozumienie prawdy sytuacji jest ważne, ale tak samo pozostaje częścią plemienia. Podczas gdy te dwa pragnienia często dobrze ze sobą współpracują, od czasu do czasu dochodzą do konfliktu.

W wielu okolicznościach połączenie społeczne jest w rzeczywistości bardziej pomocne w codziennym życiu niż zrozumienie prawdy określonego faktu lub pomysłu. Psycholog z Harvardu, Steven Pinker, ujął to w ten sposób:

„Ludzie są akceptowani lub potępiani zgodnie ze swoimi przekonaniami, więc jedną z funkcji umysłu może być utrzymywanie przekonań, które przynoszą posiadaczowi wiary największą liczbę sprzymierzeńców, obrońców lub uczniów, a raczej niż przekonania, które najprawdopodobniej są prawdziwe.

Nie zawsze wierzymy w rzeczy, ponieważ są one prawidłowe. Czasami wierzymy w rzeczy, ponieważ sprawiają, że dobrze wyglądamy dla ludzi, na których nam zależy.

Pomyślałem, że Kevin Simler dobrze to ujął, gdy napisał:

„Jeśli mózg przewiduje, że zostanie nagrodzony za przyjęcie określonego przekonania, jest z tego bardzo szczęśliwy i nie obchodzi go skąd bierze się nagroda - czy jest pragmatyczna ( lepsze wyniki wynikające z lepszych decyzji), społeczne (lepsze traktowanie od rówieśników) lub połączenie tych dwóch ”.

Fałszywe przekonania mogą być przydatne w sensie społecznym, nawet jeśli nie są przydatne w sensie faktycznym. Z braku lepszego wyrażenia możemy nazwać to podejście „nieprawdziwym pod względem faktycznym, ale społecznie poprawnym”.

Kiedy musimy wybierać między nimi, ludzie często wybierają przyjaciół i rodzinę zamiast faktów.

Ten pogląnd nie tylko wyjaśnia, dlaczego możemy trzymać język za zębami na przyjęciu lub patrzeć w drugą stronę, gdy nasi rodzice mówią coś niewłaściwego, ale także ujawnia lepszy sposób na zmianę zdania innych.

Fakty nie zmieniają naszego umysłu. Powoduje to przyjaźń.

Przekonanie kogoś do zmiany zdania to tak naprawdę proces przekonania go do zmiany plemienia. Jeśli porzucą swoje przekonania, ryzykują utratę więzi społecznych. Nie możesz oczekiwać, że ktoś zmieni zdanie, jeśli zabierzesz także ich społeczność. Musisz mu pozwlić pójść gdzieś indziej. Nikt nie chce, aby ich światopogląd został rozdarty, jeśli wynikiem jego zmiany jest samotność.

Sposobem na zmianę myślenia ludzi jest zaprzyjaźnienie się z nimi, zintegrowanie ich ze swoim plemieniem, sprowadzenie ich do swojego kręgu. Teraz mogą zmienić swoje przekonania bez ryzyka społecznego odrzucenia.

Brytyjski filozof Alain de Botton sugeruje, że po prostu dzielimy się posiłkami z tymi, którzy się z nami nie zgadzają:

„Siedzenie przy stole z grupą nieznajomych ma tę nieporównywalną i dziwną korzyść, że nieco trudniej jest nienawidzić ich bezkarnie. Uprzedzenia i walki etniczne żywią się abstrakcją. Jednak bliskość wymagana podczas posiłku - coś w tym sensie, jak wręczanie naczyń, rozwijanie serwetek w tym samym momencie, a nawet proszenie nieznajomego o podanie soli - zaburza naszą zdolność trzymania się przekonania, że ​​osoby postronne, które noszą niezwykłe ubrania i mówią z charakterystycznymi akcentami zasługują na odesłanie do domu lub na atak. W przypadku wszystkich rozwiązań politycznych na dużą skalę, które zostały zaproponowane w celu rozwiązania konfliktu etnicznego, istnieje kilka bardziej skutecznych sposobów promowania tolerancji między podejrzanymi sąsiadami, niż zmuszanie ich do wspólnego spożywania kolacji ”

Być może to nie różnica, ale dystans rodzi plemienność i wrogość. Wraz ze wzrostem bliskości rośnie również zrozumienie. Przypomina mi się cytat Abrahama Lincolna: "Nie lubię tego człowieka. Muszę go lepiej poznać."

Fakty nie zmieniają naszego zdania. Przyjaźń to robi.

Spektrum przekonań

Wiele lat temu Ben Casnocha wspomniał mi o pomyśle, którego nie byłem w stanie podważyć: ludzie, którzy najprawdopodobniej zmienią zdanie, zgadzają się z nami w 98 procentach tematów.

Jeśli ktoś, kogo znasz, lubisz i któremu ufasz, wierzy w radykalny pomysł, bardziej prawdopodobne jest, że podasz jego wartość, wagę lub rozważenie. Już się z nimi zgadzasz w większości dziedzin życia. Może ty też powinieneś także zmienić zdanie. Ale jeśli ktoś drastycznie odmienny od ciebie zaproponuje ten sam radykalny pomysł, łatwo go odrzucić jako nonsenst.

Jednym ze sposobów wizualizacji tego rozróżnienia jest oznaczenie przekonań w danym spektrum. Jeśli podzielisz spektrum na 10 jednostek i znajdziesz się na pozycji 7, wtedy nie ma sensu próbować przekonać kogoś do pozycji 1. Luka jest zbyt duża. Kiedy jesteś na pozycji 7, lepiej jest spędzać czas, łącząc się z ludźmi z pozycji 6 i 8, stopniowo przyciągając ich do siebie.

Najbardziej gorące argumenty często występują między ludźmi na przeciwległych krańcach spektrum, ale najczęstsze uczenie się ma miejsce od osób znajdujących się w pobliżu. Im bardziej jesteś z kimś, tym bardziej prawdopodobne staje się, że jedno lub dwa przekonania, których nie podzielasz, przeleją się do twojego umysłu i ukształtują twoje myślenie. Im dalej pomysł znajduje się od twojej aktualnej akceptacji, tym bardziej jest prawdopodobne, że go całkowicie odrzucisz.

Jeśli chodzi o zmianę sposobu myślenia ludzi, bardzo trudno jest skakać z jednej strony na drugą. Nie możesz wyskoczyć poza spektrum. Musisz zjechać w dół.

Każdy pomysł, który wystarczająco różni się od twego obecnego światopoglądu, będzie odczuwany jako zagrożenie. A najlepszym miejscem do zastanowienia się nad groźnym pomysłem jest neutralne środowisko, które nie stanowi zagrożenia. W rezultacie książki są często lepszym narzędziem do przekształcania przekonań niż rozmowy lub debaty.

W rozmowie ludzie muszą dokładnie rozważyć swój status i wygląd. Chcą uratować swoją twarz i unikać wyglądu durnia. W obliczu konfrontacji z niewygodnym zestawem faktów często dochodzi do umocnienia ich obecnej pozycji, a nie publicznego przyznania się do błędu.

Książki rozwiązują to napięcie. W książce rozmowa odbywa się w czyjejś głowie i bez ryzyka, że ​​inni ją osądzą. Łatwiej jest być otwartym, gdy nie czujesz się w defensywie.

Argumenty są jak pełne frontalne ataki na tożsamość osoby. Czytanie książki jest jak wsuwanie ziarna idei do mózgu człowieka i pozwalanie mu rosnąć na własnych warunkach. W czyjejś głowie jest wystarczająco dużo zapasów, gdy pokonują się wcześniej istniejące przekonania. Oni też nie muszą się z tobą zmagać.

Dlaczego fałszywe pomysły są trwałe

Jest jeszcze jeden powód, dla którego złe idee nadal żyją, a mianowicie to, że ludzie nadal o nich mówią.

Milczenie jest śmiercią dla każdego pomysłu. Pomysł, który nigdy nie jest wypowiadany ani spisywany, umiera wraz z osobą, która go wymyśliła. Pomysły można zapamiętać tylko wtedy, gdy zostaną powtórzone. Można w to uwierzyć tylko wtedy , gdy się powtarzają.

Wskazałem już, że ludzie powtarzają pomysły, aby zasygnalizować, że należą do tej samej grupy społecznej. Ale tutaj jest kluczowa kwestia, której większości ludzi nie widzi:

Ludzie również powtarzają złe pomysły, kiedy narzekają na nie. Zanim zaczniesz krytykować pomysł, musisz odwołać się do tego pomysłu. W końcu powtarzasz pomysły, o których masz nadzieję, że ludzie zapomną - ale oczywiście ludzie nie mogą ich zapomnieć, ponieważ ciągle o nich mówisz.

Im częściej powtarzasz zły pomysł, tym bardziej prawdopodobne jest, że ludzie w to uwierzą.

Nazwijmy to zjawisko prawem nawrotu Clear'a: liczba osób, które uważają, że pomysł jest wprost proporcjonalny do liczby powtórzeń w ciągu ostatniego roku - nawet jeśli pomysł jest fałszywy.

Za każdym razem, gdy atakujesz zły pomysł, karmisz potwora, którego próbujesz zniszczyć. Jak napisał jeden z pracowników Twittera: „Za każdym razem, gdy przesyłasz dalej lub zacytujesz tweeta kogoś, na kogo jesteś wściekły, to im pomaga. Rozprzestrzenia ich nonsens. Piekłem dla pomysłów, którymi pogardzasz jest cisza. Bądź zdyscyplinowany, aby im dać ciszę. ”

Lepiej spędzać czas na popieraniu dobrych pomysłów niż na niszczeniu złych. Nie trać czasu na wyjaśnianie, dlaczego złe pomysły są złe. Po prostu rozpalasz płomień ignorancji i głupoty.

Najlepszą rzeczą, która może przytrafić się złemu pomysłowi, jest to, że jest on zapomniany. Najlepszą rzeczą, jaka może się przydarzyć dobremu pomysłowi, jest udostępnienie go. Przypomina mi się cytat Tylera Cowena:

„Spędzaj jak najmniej czasu, rozmawiając o tym, jak inni ludzie się mylą”.

Karm dobrymi pomysłami i pozwól, by złe pomysły umarły z głodu.

Intelektualny żołnierz

Wiem, co myślisz. „James, mówisz teraz poważnie? Mam pozwolić tym idiotom ujść z tego bezkarnie ?

Pozwól mi wyjaśnić. Nie twierdzę, że nigdy nie warto wskazywać błędu ani krytykować złego pomysłu. Ale musisz zadać sobie pytanie: „Jaki jest cel?”

Przede wszystkim, dlaczego chcesz krytykować złe pomysły? Prawdopodobnie chcesz krytykować złe pomysły, ponieważ uważasz, że lepiej byłoby dla świata, gdyby mniej osób w nie uwierzyło. Innymi słowy, myślisz, że świat poprawiłby się, gdyby ludzie zmienili zdanie na kilka ważnych tematów.

Jeśli celem jest zmiana ich zdania, nie sądzę, by krytykowanie drugiej strony było najlepszym wyjściem.

Większość ludzi argumentuje aby wygrać, nie aby się nauczyć. Jak trafnie to ujęła Julia Galef: ludzie często zachowują się jak żołnierze, a nie jak zwiadowcy. Żołnierze atakują intelektualnie, próbując pokonać ludzi, którzy się od nich różnią. Zwycięstwo to operacyjna emocja. Tymczasem zwiadowcy są jak intelektualni odkrywcy, powoli próbujący mapować teren z innymi. Ciekawość jest siłą napędową.

Jeśli chcesz, aby ludzie przyjęli twoje przekonania, musisz zachowywać się bardziej jak zwiadowca, a mniej jak żołnierz. W centrum tego podejścia znajduje się pytanie, które Tiago Forte pięknie stawia: „Czy jesteś przygotowany na przegraną, aby kontynuować rozmowę?”

Najpierw bądź miły, potem miej rację

Genialny japoński pisarz Haruki Murakami napisał kiedyś:

„Zawsze pamiętaj, że aby się kłócić i wygrać, należy przełamać osobowość osoby, z którą się kłócisz. Utrata rzeczywistości jest bolesna, więc bądź uprzejmy, nawet jeśli masz rację.

Kiedy jesteśmy w takiej sytuacji, możemy łatwo zapomnieć, że celem jest połączenie się z drugą stroną, współpraca z nimi, zaprzyjaźnienie się z nimi i zintegrowanie ich z naszym 'plemieniem'. Jesteśmy tak pochłonięci zwycięstwem, że zapominamy o połączeniu. Jest łatwo wydać naszą energię na ludzi, którym przyszywamy etykiety, zamiast pracować z nimi.

Słowo „uprzejmy” pochodzi od słowa „krewny”. Kiedy jesteś dla kogoś miły, oznacza to, że traktujesz go jak rodzinę. Myślę, że to dobra metoda na zmianę czyjejś myśli. Rozwijać przyjaźń. Podziel się posiłkiem. Podaruj książkę.

Najpierw bądź miły, potem miej rację.

Powrót na stronę główną