Wiara czy uczynki?


Ostatnie uaktualnienie: 25 Grudnia 2013


Zbawienie przez wiarę.

Odnośnie zbawienia zdania chrześcijan są podzielone.
  • 1. Jedni uważają, że każdy, kto uwierzy w zbawczą moc ofiary Isusa, wyzna to publicznie, zbawienie ma gwarantowane na wieczność.
  • 2. Inni uważają, że należy na zbawienie solidnie pracować dla kościoła/zboru.
  • 3. Jeszcze inni uważają, że należy zachować w tym wszystkim równowagę i tak postępować, aby była widoczna przewaga dobrych uczynków na tle naszych grzechów.

Obrońcy owych opinii posługują się Słowem Bożym na poparcie swoich twierdzeń, a niektórzy posuwają się do tego, aby wymuszać na innych swoje zdanie i w ten sposób egzekwować swojego rodzaju kontrolę na współbraćmi w wierze, a nawet całkowicie panować nad innym, sądząc ich na podstawie powierzchownych symptomów tzw. nie chrześcijańskiego stylu życia.

Niektórzy są nawet skazywani przez owych ‘współbraci’ na WIECZNĄ ŚMIERĆ z ręki Boga!

Temat jest niezwykle złożony oraz zawiera wiele trudnych elementów, niełatwych do zrozumienia dla każdego czytelnika. Posiadam raczej bogate doświadczenie w tych sprawach i postanowiłem się podzielić z czytelnikami swoimi przemyśleniami w tej mierze. Oczywiście starałem się oprzeć wszystko na Słowie Bożym. Niemniej proszę nie uważać tego tekstu za wpływ Ducha Bożego oraz obowiązkowe przestrzeganie mojej wizji Prawdy. Celem moim jest przedstawienie kilku punktów widzenia a czytelnicy owych przemyśleń będą wzbogaceni wiedzą oraz argumentami i dzięki tej wiedzy będą w stanie zastosować niektóre punkty w celu skorygowania pewnych rażących błędów we własnym postępowaniu i w ten sposób nadal wzrastać duchowo i jeszcze pełniej naśladować naszego Zbawiciela, Króla przyszłego Królestwa, Isusa Chrystusa.

Rozważmy termin - wiara - wynikający jasno z Biblii.

Wiara jest przeświadczeniem o określonej prawdzie. Inaczej mówiąc, wiara w Syna Bożego jest Prawdą i owo przeświadczenie prowadzi nas do określonych działań.

Jeżeli człowiek dąży do sprawiedliwości nie tylko w stosunku do własnej osoby ale w stosunku do drugich, jeżeli martwią go kłopoty swoje i innych, jeżeli ubolewa nad zbrodniami, wojnami, nieszczęściami oraz dąży do takiego życia, w którym sam traktuje innych uczciwie, sprawiedliwie i spodziewa się takiego samego traktowania, człowiek taki znajdując Ewangelię, natychmiast rozpoznaje ją jako niezwykły skarb, o który warto zabiegać.

Jeżeli człowiek taki uwierzy w Isusa oraz w Jego ofiarę i pragnie Jego Królestwa Bożego, człowiek taki będzie starał się naśladować swego Mistrza ponieważ jego sumienie otrzymało potwierdzenie, że jego dążenie do sprawiedliwości nie jest mrzonką i jest Ktoś, to chce do owej sprawiedliwości doprowadzić upadłą w grzechu ludzkość.

Tą sprawiedliwością jest Królestwo Boże.

Wiara w Isusa oraz w Jego doskonałą ofiarę oznacza więc naśladownictwo naszego Mistrza.

Czyli nie ślepa wiara, pozbawiona uczynków, ale wiara nacechowana wyraźnymi śladami nauk Isusa jest wiarą, o której mówił Isus oraz Jego apostołowie.

Oczywiście nie jesteśmy doskonali i nie jesteśmy w stanie w sposób doskonały Go naśladować. Dlatego nadal grzeszymy. Jednakże On nie spodziewa się doskonałości od nas.

Ale Isus spodziewa się pewnego wysiłku w tym kierunku i właśnie z tego wysiłku będziemy przez Niego sądzeni.

Tak więc wiara bez próby naśladownictwa Isusa nie ma najmniejszego znaczenia i jest bezsensowna.

Celem Isusa jest wybranie ludzi 'chorych' na niedoskonałość, ludzi takich, którzy rokują nadzieję na 'wyzdrowienie' oraz osiągnięcie doskonałości, co będzie możliwe pod Jego rządami. W tym świetle wszystko ma sens. Ludzie rzeczywiście wierzący w Isusa oraz miłujący Prawdę i wszystkie obietnice dotyczące Królestwa Bożego będą wykazywać swoim postępowaniem, że rokują nadzieję na 'wyzdrowienie' i w odpowiednich warunkach osiągną doskonałość.

Z tego powodu twierdzenie, że jedynie wystarczy uwierzyć aby być zbawionym jest bezsensowne i nielogiczne.

Prawdziwa wiara powinna obfitować w pewnym zakresie w zewnętrzne jej objawy.

Objawienie 20:12 I ujrzałem umarłych - wielkich i małych - stojących przed tronem, a otwarto księgi. I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów. 13 I morze wydało zmarłych, co w nim byli, i Śmierć, i Otchłań wydały zmarłych, co w nich byli, i każdy został osądzony według swoich czynów.

Rozważmy powyższy werset. Mamy wyraźnie określone zasady sądu Isusa. Nasze uczynki są zapisane 'w księgach'! Na podstawie owych uczynków zostaniemy osądzeni.

Czyli nie sąd polegający jedynie na wierze ale na uczynkach, które wynikają z wiary.

Wiele religii nazywa 'uczynkami' takie uczynki, które są związane z działalnością kaznodziejską, czy też charytatywną, Tudzież prace związane z określonym kościołem, zborem czy miejscem wielbienia.

  • Dlatego też jedni kaznodzieje uważają że tego typu uczynki nie wchodzą w rachubę i podają mylną definicję wiary, jako jedynego czynnika niezbędnego do zbawienia.
  • Inni wpadają w inną skrajność twierdząc, że wiara bez uczynków jest martwa i wszczepiają innym pogląd, że owe 'kościelne' uczynki, czyli prace dla zboru czy kościoła gwarantują zbawienie.

Oba poglądy są mylne nie mają żadnego oparcia w słowach Boga i Jego Syna. Biblijna lista uczynków wynikających z wiary jest tego dobitnym przykładem. Tak się składa, że nasza grzeszna ludzka natura największe problemy ma w osobistym stosowaniu przykazania miłości.

Największym problemem człowieka jest brak umiejętności współżycia z innymi.

Wielu ludzi nie jest w stanie publicznie przyznać się do błędu, okazać skruchę, wykazać miłość i szacunek do żony, męża, dzieci, rodziców, teściów, współpracowników czy też innych ludzi.

Właśnie wiara powinna powodować w nas pożądanie posiadania tej umiejętności.

Człowiek wierzący powinien odzwierciedlać przymioty Syna Bożego, który dał nam doskonały przykład do naśladowania.

Takie to proste, ale zarazem takie trudne.

Wielu z nas stara się jakoś pokryć nasze niedoskonałości i w 'zamian' za chrześcijańskie zachowanie się staramy się robić wszystko, aby tych podstawowych rzeczy w najbliższym otoczeniu uniknąć.

Jedni poświęcają olbrzymią ilość godzin na głoszenie Ewangelii, inni poświęcają mnóstwo pieniędzy na działalność charytatywną, inni budują kościoły, nauczają innych robiąc niemal wszystko, aby uniknąć najtrudniejszej rzeczy - doskonalenia umiejętności chrześcijańskiego współżycia z bliźnimi.

Tymczasem owe wszelkie inne prace służą jako skuteczne wstrzymywanie rozwoju naszych sumień.

Nie chciałbym potępiać owych prac! One także są potrzebne oraz godne pochwały! Ale nie z owych uczynków będziemy sądzeni! Chodzi o uczynki wynikające z wiary.

Dlatego też Szatan umiejętnie podsuwa nam wszystkie inne zajęcia, które odciągają nas od doskonalenia chrześcijańskiej osobowości.

Wróćmy do podstaw.

1. Będziesz miłował Pana Boga swego.

2. Będziesz miłował bliźniego swego.

Żadne zastępcze prace nie wypełnią owych przykazań!

Jana 14:15 Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.

Wszystkie inne prace są także pożyteczne ale należy się wystrzegać zagłuszania nimi naszego sumienia.

Nie określona ilość dobrych uczynków zagwarantuje nam zbawienie ale kontynuacja takiej drogi życiowej jest niezbędna do zbawienia.

Dlaczego?

Ponieważ celem Boga jest doskonała ludzkość, żyjąca wiecznie i wydająca owoce Jego Ducha.

Czyli nieustanna praca nad naszą osobowością w celu osiągnięcia doskonałości jest celem Boga względem człowieka i człowiek powinien starać się usilnie pracować nad swoją osobowością aby stopniowo osiągać coraz wyższy, coraz bardziej doskonały poziom duchowy.

Nikt nie twierdzi, że osiągniemy doskonałość będąc niedoskonałymi z natury ale celem chrześcijanina jest DĄŻENIE ku doskonałości.

Pełnię doskonałości osiągniemy w Królestwie Bożym, ale już teraz powinniśmy pracować nad naszymi charakterami i w pewnym aspekcie wykazywać za pomocą uczynków, że kroczymy właściwą drogą.


Sąd, osądzanie, wyrzucanie ze zborów/kościołów.


W wielu religiach chrześcijańskich praktykuje się swojego rodzaju sądownictwo oraz osądzanie za pomocą różnych 'komitetów sądowniczych' czy 'ciał' współbraci.

Co mówi na ten temat Biblia?

Biblia kategorycznie zabrania jakiegokolwiek osądzania!

Jesteśmy wszyscy niedoskonali - zatem jesteśmy grzesznikami. Chociażby z tego punktu widzenia nie powinniśmy osądzać drugich.


Przykład, który uzmysłowi nam , że sprawiedliwy osąd niedoskonałego człowieka przez drugiego niedoskonałego człowieka jest NIEMOŻLIWY!

Uboga, młoda dziewczyna popełniła błąd i zaszła w ciążę. Będąc uczciwą nie usunęła ciąży, urodziła bliźniaki, które oddała w adopcję. Andrzej trafił do rodziny bogatego i uczciwego przemysłowca, którego żona nie mogła zajść w ciążę. Andrzej wychowywany był w duchu chrześcijańskim, posłuszny rodzicom, zdolny i utalentowany, ukończył studia z wyróżnieniem i wspomagał przybranego ojca w jego biznesie, który dzięki pomocy Andrzeja zwiększył poważnie zyski o ponad 20%. Ojczym był niezwykle dumny ze swego 'syna'.

Markowi nie powiodło się tak jak Andrzejowi i trafił do zdegenerowanej rodziny alkoholików. Ojczym był nie tylko okrutnym alkoholikiem ale i pedofilem, o czym Marek się przekonał już w wieku 8 lat. Często niedożywiony, niedospany z powodu częstych pijackich awantur oraz niezasłużonego bicia przez ojczyma-sadystę, tudzież brutalnych gwałtów ohydnego pedofila, pewnego dnia Marek nie wytrzymał presji oraz bólu. Ojczym, po kolejnym gwałcie poprawił sobie samopoczucie sporą ilością wódki i leżał nieprzytomny wraz z pijaną żoną na łóżku. Marek wziął z garażu małą bańkę z benzyną, polał nią śpiących przybranych rodziców i... podpalił.

Spłonął cały dom wraz z przybranymi rodzicami, a Marka policja umieściła na 2 lata w sierocińcu katolickim, którego przełożonym był także ksiądz - pedofil. Odrażające doświadczenia z domu alkoholików ponownie powróciły z jeszcze większą mocą. Po dwóch latach kolejnych katuszy Marek ponownie został zaadoptowany przez pozornie przyzwoitą bezdzietną rodzinę. Po kilku miesiącach Marek przekonał się, że jego kolejna przybrana rodzina była jedynie fasadą zboczeń a zaadoptowanie służyło ponownie jako dostawa legalna następnej ofiary nieludzkiemu sadyście i zboczeńcowi.

Tym razem Marek uciekł i przeżył resztę "dzieciństwa" w ciemnych podziemiach kanałów Nowego Jorku. Kiedy osiągnął wiek 24 lat, postanowił odnaleźć swoją cielesną matkę. Rozpoczął poszukiwania i po pewnym czasie, dzięki podejrzanym kontaktom udało mu się odnaleźć nie tylko imię i nazwisko rodzonej matki, ale także jej obecny adres. Mieszkała wygodnie w bogatej dzielnicy, zamężna z dobrze sytuowanym mężczyzną, posiadającym własny, dobrze prosperujący biznes. Postanowił zatrudnić się w owym biznesie i przyjrzeć się nieco swoje matce. Tak też uczynił. Po pewnym czasie wykonał pierwszą część planu zemsty na matce. Zamordował jej męża a ciało wrzucił do morza. Matka miała syna ze swoim mężem, więc jej syn był następnym celem zemsty Marka.

W tym samym czasie Andrzej przypadkiem odkrył nie tylko to, że jego rodzice nie są jego cielesnymi rodzicami, odkrył także to, że ma brata - bliźniaka!

 Zatrudniwszy prywatnego detektywa odnalazł także swoją rzeczywistą matkę. Pośpiesznie udał się do świeżo odkrytego adresu matki i nagle stanął oko w oko przed swoim rodzonym bratem, Markiem.

Marek stał nieruchomo, niemal w stanie zamrożenia, patrząc w najwyższym zdumieniu na własną kopię... siebie. Tak odebrał Andrzeja. Marek trzymał w ręku nóż ociekający krwią własnej matki, jej martwe, nieruchome ciało jej leżało bezwładnie na podłodze w dużej kałuży ciemnej krwi.

  • Czy jest ktokolwiek, kto mógłby sprawiedliwie osądzić te osoby?
  • Jakim człowiekiem byłby Marek, gdyby wychowywał się w rodzinie Andrzeja?
  • Czy Andrzej stałby się mordercą własnej matki, gdyby przeżył to, co przeżył Marek?
  • Czy matka obu synów zasłużyła na taki los?

Wydaje mnie się, że jedynie Bóg jest w stanie to osądzić. Jedynie Bóg jest w stanie wniknąć w psychikę swojego stworzenia oraz owo stworzenie osądzić!

Istnieją jeszcze inne aspekty, które wymagają rozważenia. Każdy człowiek nie tylko rodzi się i żyje w określonych warunkach, ale także jest on poddawany systematycznemu 'praniu mózgu'.

Weźmy przykład żołnierza. Idzie młody, niedoświadczony człowiek do wojska i rozpoczyna się natychmiastowe intensywne pranie mózgu. Żołnierz jest nauczany najbardziej efektywnego mordowania drugiego człowieka.

Jest on szkolony w ślepym posłuszeństwie i nie ma on żadnego prawa odmówić najbardziej haniebnego rozkazu żadnego z dowódców. W czasie wojny odmowa wykonania rozkazu jest równa wyrokowi śmierci!

W czasie wojny, (którą inicjują rządy manipulowane przez Szatana), żołnierz dostaje broń do ręki aby strzelać,  palić, czy wysadzać wszystko, co dowództwo nazwie 'nieprzyjacielem'.

'Nieprzyjacielem' może być inny żołnierz, czy też jego matka, ojciec, jego żona czy ich dziecko - niemowlę!

Czy jesteśmy w stanie sprawiedliwie osądzić takiego młodego człowieka, który często ze strachu przed przełożonymi pociągnie za spust lub zrzuci bombę i spowoduje śmierć kilkudziesięciu czy  kilku tysięcy zupełnie niewinnych ludzi? Zwłaszcza że dowództwo poinformowało go, że zrzuca bombę na ośrodek wojskowy?

Kontrola umysłu czyli... pranie mózgu

Znany powszechnie termin ale niemal zupełnie nie znane konsekwencje stosowania owej techniki, która daje rewelacyjne wyniki a ofiary tej procedury są święcie przekonane, że kierują się wyłącznie własnymi pomysłami oraz posiadają całkowitą świadomość oraz nie są (oczywiście że nie!) ofiarami kontroli umysłu.

Temat jest olbrzymi, przedstawię więc zaledwie kilka istotnych punktów.

Dwa przykłady historyczne.

W Niemczech od kilku stuleci zaczęto wszczepiać społeczeństwu miłość do prawdy, porządku, dyscypliny a także wpajano znany nam wszystkim slogan: Powoli, powoli ale dokładnie. Przez kilka pokoleń społeczeństwo niemieckie stało się jednym z najbardziej wartościowych społeczeństw na globie ziemskim i technologia niemiecka jest najprawdopodobniej najbardziej zaawansowaną technologią na świecie. Oczywiście tego typu kontrola umysłu miała także niekorzystne aspekty i posłuszeństwo Niemców podczas rządów Hitlera nie było wartym naśladowania.

Przykład polskiego przysłowia. Polak - Węgier - dwa bratanki - i do bitwy i do szklanki.

Niewinne przysłowie powodujące wyraźne pozytywne nastawienie obydwu narodów!

Wyobraźmy sobie, że stoimy na skrzyżowaniu, na którym są światła sygnalizacyjne. Często się zdarza, że na sygnał zielonego światła nikt nie rusza! Dlaczego?

Ponieważ jeden z kierowców zagapił się a drugi zamiast patrzeć na światło sygnałowe, patrzył na tego, który się zagapił. Często trwa to niezłą chwilę, zanim obaj zaczną jechać.

Pamiętam takie zdarzenie. Kiedyś w pracy ktoś powiedział, że kolega ma białe myszy w klatce. Ja z kilkoma kolegami zaprzeczyliśmy (dla żartu) że białe myszy istnieją i rozpoczęliśmy pół godzinną żartobliwą pogawędkę na temat białych myszy, 'udowadniając' mu, że białe myszy nie istnieją i tylko alkoholicy mający przywidzenia, widują białe myszki w stanie upojenia alkoholowego.

Po upływie pół godziny nasz kolega był poważnie zdezorientowany i całkowicie stracił pewność siebie.

Rozważając powyższe przykłady, najczęściej nie posiadamy żadnej wiedzy na temat osoby, którą chcielibyśmy osądzić. Nie znamy jej podatności na sugestie czy kontrolę umysłu. Nie znamy jej osobistych przeżyć. Nie mamy żadnych wiadomości na temat jej dzieciństwa, sposobów wychowania, otoczenia, w jakim owa osoba się wychowywała czy wielu innych skomplikowanych czynników, które ukształtowały taką właśnie osobowość.

Jest bezspornym faktem, że adwokat broniący przestępcy najpierw pyta o jego rodzinę, o jego rodziców, a konkretnie pyta, czy nie było w rodzinie rozwodu, przemocy, pijaństwa czy prostytucji.

Dlaczego?

Ponieważ adwokat oraz każdy trzeźwo myślący psycholog doskonale wiedzą, że osoba wychowywana w rozbitej rodzinie, prześladowanej alkoholizmem, przemocą czy innymi problemami, osoba taka jest w sumie bardziej ofiarą niż przestępcą! Przestępstwo popełnione przez taka osobę jest wynikiem niewłaściwego, szkodliwego otoczenia, w jakim osoba ta była wychowywana.

Odwróćmy teraz to rozumowanie!

Czy to oznacza, że dziecko wychowywane w rodzinie przez oboje rodziców w duchu miłości będzie wspaniałym dzieckiem, przynoszącym radość tak rodzinie jak otoczeniu?

Oczywiście że tak! Są oczywiście wyjątki, które w pełni potwierdzają tę regułę. Szatan doskonale o tym wie i dlatego jego ataki są skierowane głównie przeciwko rodzinie. Ale to już inny temat.

Wróćmy do tematu osądzania drugich. Czy możemy się pokusić o osąd drugiej osoby, wiedząc teraz, jaki wpływ ma na nas otoczenie w jakim się znajdujemy i wychowujemy?

Co jest najważniejsze w tej kwestii - nie wolno nam osądzać czyli wydawać wyroku. Ale z drugiej strony mamy obowiązek unikania kontaktów z osobami, które otwarcie grzeszą w jakikolwiek sposób.

Brak sądu nie oznacza więc naszego poparcia dla grzechu.


Manipulacje szatańskie w religiach chrześcijańskich.


Zdajemy sobie w pełni sprawę z tego, że celem najostrzejszych ataków Szatana jest zbór Kościoła Chrystusowego. Dlatego Szatan atakuje z niezwykłą zaciętością wszelkie grupy, a zwłaszcza ich przywódców, aby mieć pełną kontrolę nad owcami i uniemożliwiać im postęp duchowy. Oczywiście kontrolując niektórych przywódców chrześcijańskich Szatan jest więc w stanie także kontrolować rozwój duchowy trzody, usypiać chrześcijan duchowo, aby... "zwieść także i wybranych". Korzystając z reguł kontroli umysłów wywiera on przemożny wpływ na nasze procesy myślowe i wykorzystując nasze wrodzone skłonności do grzechu, wykorzystuje niektórych przywódców religijnych do osiągnięcia swoich wypaczonych celów.

Znamy doskonale przypowieść o siewcy oraz o kąkolu. (Mateusza 13:3-30)

Byłoby naiwnością aby przyjmować bez wahania i z zaufaniem nakazy, rozkazy czy zalecenia przywódców religijnych. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że wiele owych poleceń pochodzi od tych, którzy ulegli Szatanowi!

Dlatego też Bóg zadbał o to i posiadamy szeroko dostępne Słowo Boże, abyśmy mogli z niego korzystać oraz polegać na Biblii nie na słowie ludzkim.

Rzecz jasna: trzeba czytać materiały oparte na Słowie Bożymi budować się duchowo  ale... posłuszeństwo należy się Chrystusowi ponieważ On jest Słowem Bożym!

Możemy sobie poczytać (na przykład ten tekst!), przeanalizować go czy omówić ale postępować powinniśmy w taki sposób, aby naszym postępowaniem naśladować Chrystusa.

Nikt na ziemi nie posiada mocy osądzania nas - jedynie Isus ma ten przywilej i moc!

Wielu tych, którzy się chlubią tym, że kieruje nimi Duch Boży - sromotnie zawiodło i często fałszywe proroctwa wypowiedziane przez pewnych pastorów świadczą o tym, że to nie Duch Boży informował ich o wydarzeniach przyszłości.

Jeżeli nie był to Duch Boży - któż więc to był ów duch?

Biblia napomina nas, abyśmy badali źródła inspiracji oraz obserwowali uczynki tych, którzy dążą do panowania nad trzodą.

Dlatego Isus powiedział: "Po owocach ich poznacie."

1 Jana 4:1  "Umiłowani, nie dowierzajcie każdemu duchowi, ale badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie."

Nawet, jeżeli w dobrej wierze sami źle coś zrozumiemy i popełnimy błąd - będziemy obchodzić sabat (lub nie) On nas za to osądzi w swojej miłości i zrozumieniu naszych grzesznych charakterów. Przecież On oddał za nas swoje życie a będziemy sądzeni nie z wiedzy czy ze zrozumienia Biblii ale... będziemy sądzeni z naszych uczynków.

Nie ze zrozumienia Słowa Bożego ale z naszych uczynków, które wynikają z naszej wiary.

Podstawą sądu Bożego będzie nasz stosunek do najbliższej rodziny oraz naszych bliźnich.

I to jest najważniejsze!!! Aby przejawiać naszą miłość!!!!

Do tego wersety czy wykłady nie są potrzebne. Głęboka wiedza nie ma znaczenia!

Przejawiajmy miłość do Boga oraz do bliźnich. To wszystko!

Wiedza przydaje się ale nie jest najważniejsza, pomaga ale nie jest esencją Ewangelii.

Istnieją tysiące grup chrześcijańskich ale w tych grupach istnieją prawdziwe owce Isusa. Wiele owych religii sprawuje kontrolę umysłów, wywiera presję na to, aby owce były im posłuszne, podporządkowane oraz kontrolowane. Wszystkie wyznania ewangeliczne mają w sobie wiele elementów prawdy ale chyba wszystkie popełniają także poważne błędy. Czy to oznacza, że należy się trzymać od wszystkich z daleka?

Absolutnie nie! Trzeba się nawzajem zgromadzać i budować. Trzeba słuchać uważnie wielu nauk, napomnień czy budujących doświadczeń ale decyzje o tym, jak będziemy postępowali, te decyzje należą do nas i nikt nie posiada autorytetu sędziego w stosunku do nas.

Pamiętajmy, że jedynie Isus zna swoje owce i woła je po imieniu a one znają Jego głos i podążają za Nim.

Moim zdaniem zbór Isusa tak mniej więcej wygląda.

 

Te czerwonawe kropeczki to Jego owce, Jego zbór! Ten zielony okrąg to masy ludzkie.

Jedynie Isus zna swój Kościół czy też Zbór, jedynie On ma moc sądzenia i jedynie On wie, która owca należy do Niego.

Szatan ma spore problemy w zwalczaniu Jego owiec, ponieważ rozproszone nie są łatwo rozpoznawalne.

W świetle tego poszukiwanie jedynej prawdziwej religii nie ma sensu! Ponieważ Zbór Chrystusowy istnieje i jest złożony z wielu członków najrozmaitszych wyznań chrześcijańskich. 

W tym kontekście nie ma większego znaczenia do której grupy chrześcijańskiej udajemy się w celu podbudowania duchowego. Oczywiście budowanie się duchowe nie powinno odbywać się w rażąco bałwochwalczych kościołach Kościoła Rzymsko Katolickiego ale i w tej religii bez wątpienia są owce Isusa.

Sumienie nasze dyktuje nam nasze osobiste potrzeby duchowe i udajemy się tam, gdzie z owej pomocy duchowej będziemy mogli skorzystać.

Naszym zadaniem jest być znanym przez Isusa i podążać z a Jego głosem.

Czy mamy więc szansę na prawidłową ocenę czy osąd postępowania drugiego człowieka?

Uważam że nie!

Dlatego Isus kategorycznie zabronił niedoskonałym ludziom osądzania innych, równie niedoskonałych ludzi.

Dlatego też najważniejsze przykazania, "Miłuj Boga i Miłuj Bliźniego" są takie trafne, takie mądre i takie sprawiedliwe. Przykazania te prowadzą do zgody, miłości i pokoju.

Widzisz człowieka, który popełnia zło, wiedz, że on popełnia błąd a ty także popełniasz błędy. Może nie tego kalibru, ale nie wiesz w jakich warunkach ów człowiek był wychowywany.

Nie wiesz ile czasu potrzebuje on aby przestać upadać w ten czy inny grzech.  A może sam popełniasz jeszcze większe błędy ale w jedynie TWOIM mniemaniu jego błąd jest większy!?

Czy teraz widzimy wartość obiecanego Królestwa Bożego pod miłościwym panowaniem Isusa Chrystusa, który będzie w stanie 'wyleczyć' nas z naszej wrodzonej niedoskonałości?

Czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić ludzkość wzrastającą w bezmiarze błogosławieństw oraz sprawiedliwego, nacechowanego głęboka miłością do rodzaju ludzkiego prawa, danego nam przez kogoś, kto nas tak bardzo umiłował, że oddał za nas swoje życie?

Taki jest właśnie cel Królestwa Bożego pod panowaniem Isusa Chrystusa. Wychować rodzaj ludzki oraz doprowadzić go do doskonałości.

Społeczeństwo wychowane w warunkach rajskich, w miłości, szczęściu  i pokoju będzie odzwierciedlało przymioty swego Stwórcy, na którego obraz zostało stworzone!

Dlatego miłujmy się nawzajem, nie osądzajmy jedni drugich, ponieważ... nie jesteśmy w stanie ich osądzać, a także dlatego, że Isus nam tego kategorycznie zabronił. Bądźmy także ostrożni, ponieważ...

1Piotra 5:8     "Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć."


Napisano: 20 Grudnia 2007

Ostatnie uaktualnienie: 25 Grudnia 2013